chcę umrzeć;(. Strona: 2

Dodano: 2009-05-08 18:31

Wampgirl (Anciliae)
Wampgirl
Posty: 2003
Kraina Dreszczowców :Kraków

Gdybyśmy wszyscy od zarania dziejów mieli ograniczenia moralne, to tkwilibyśmy dalej w epoce kamienia łupanego. Przecież nikt nie miał moralnych uprawnień do zmienienia pierwotnego stanu rzeczywistości. Dobra, będę sobie sama nas tym kontemplować.


"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi


Dodano: 2009-05-09 07:17

Wampgirl (Anciliae)
Wampgirl
Posty: 2003
Kraina Dreszczowców :Kraków

Ok, sama sobie poradzę. Za bardzo lubisz komplikować.


"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi


Dodano: 2009-05-09 21:27

Myślą Pana było chyba powiedzenie, na ile możemy ingerować w jej życie. Ale powiem szczerze, jak Pan czasem coś napiszę to sam czuje, że potrzebuje jeszcze kilku lat żeby być dojrzalszym i inteligentniejszym na swobodne pisanie na takim poziomie ...a co do Wampgirl...

Swego czasu byłem harcerzem i byłem kadrą wychowawczą dla dzieci z MOPRu i MOPSu ...cóż mogę powiedzieć, te dzieci najczęściej nie są złe, podchodząc do nich nie z chamstwem i uprzedzeniami, tylko tak jak byś po prostu ich nie znała i traktowała na równi(albo dawała im mocne przekonanie takiego traktowania), wyjdzie z nich ta lepsza część, nie można ich krytykować za coś co będzie wymagało wytępienia, czyli chamskie odzywki, bezczelność , pyskowanie i wiele innych, można skrytykować ich otwarte działania na szkodę innych,ale w taki sposób by zwrócić uwagę też na coś co dobrze zrobili, a zaczną nowy dzień od rzeczy którą im wspomniałeś jako dobrą... raczej nie udało mi się zawrzeć tu sedna postępowania, ale wydaje mi się, że nie można traktować ich jako skrzywdzonych, a przynajmniej nie za otwarcie, dać im szansę zwykłego funkcjonowania i nie zwracać uwagę na ich "pochodzenie",jedynie jeśli będą mieli kłopoty w czymś, to wytłumaczyć pokazać i znów się nie wtrącać tylko traktować jak każdego... o dziwo nie można poświęcać im więcej czasu,wręcz przeciwnie, trzeba im najpierw mniej a później najwyżej tyle samo co innym, ponieważ ich gwałtowne najczęściej charaktery obronią się przed natłokiem "pomocy". Musiałabyś wyraźniej określić sytuację...

A co do wiersza...wybaczcie ale wkurzają mnie te wszystkie maolaty...zresztą sam wiele starszy od nich raczej nie jestem, więc chyba nie wiek tu najważniejszy(?)... w gruncie co to za pomysł z tym samobójstwem? jak idzie źle...to idziesz tam gdzie będzie lepiej...zawsze jest jakaś furtka, którą można otworzyć, wyjrzeć za drzwi, wystawić palec, jak nie odrąbią, to wejść, zamknąć za sobą drzwi i... połknąć klucz, bo jak już sensu nie ma nic do tego stopnia, że rozważasz ostateczność, to najlepiej rzucić się w nowe życie, pozbyć się rzeczy typu: telefon, gg, mail, większość znajomych, złych nawyków, nałogów, większości rzeczy wspominających nam o "starym życiu", odnowić pokój, odświeżyć, a najlepiej jak połączysz to ze zmianą szkoły(z gimn na liceum np. bo chyba coś koło tego jesteś? , ale jeśli nie to z podst. na gimn. też da radę ) i rozpocząć wszystko,a spotykając na ulicy ludzi ze starej "ekipy" odpowiedzieć że miało się dosyć i nie kontynuować rozmowy, pochodzić na koncerty w rodzimym mieście, do pubów, poznać nowych ludzi,załapać nową ekipę...a zobaczysz, że świat nabierze innych barw... a co do bloga... to nie ubliżając chęcią i uczucią... to jest beznadziejny , wyszrejbnęłabyś cosik konkretniejszego i mhrocznijszego by przynajmniej lepiej wyglądało... chodźby z banałów...
"Dźwięk rozbitego szkła,
w odłamkach lustra blada ja,
Gdy żyletki cichy szept,
we wrzasku zmieni się w lek..."
dobra więcej o 0:30 nie wymyślę, ale jak zasiedzisz się z 30minut w wannie czy gdziekolwiek i coś poukładasz to będzie zawsze lepiej brzmiało i sama zauważysz że lepiej odda twe uczucia...


Nauka uczyniła z nas Bogów, zanim jeszcze zasłużyliśmy na to by być Ludźmi...


Dodano: 2009-05-10 07:08

Wampgirl (Anciliae)
Wampgirl
Posty: 2003
Kraina Dreszczowców :Kraków

Dzięki, Diarmad. Nie znając sytuacji zawarłeś kilka istotnych wskazówek. Tylko czy w odniesieniu do ludzi dorosłych te zalecenia też będą skuteczne?
A post użytkownika o nicku Pan delikatnie mnie zirytował. Rozumiem o co mu chodzi, ale podejmując temat chyba zakładam, że jednak mam prawo moralne do takiej ingerencji. Skoro tak stwierdziłam, to nie chcę, żeby próbował to podważać na czysto abstrakcyjnym dla niego przypadku. Aczkolwiek wdzięczna jestem za sugestie. Tyle, że wskazówki z twojego posta są dynamiczne, ogniskują się wokół realizacji, użytk. o nicku Pan zaś ciągle pozostają w sferze czystego teoretyzowania.


"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi


Dodano: 2009-05-10 11:03

Do dorosłych chyba też będzie to skuteczne, trzeba stworzyć takie środowisko by nie musiał się wstydzić tego kim jest i próbować się bronić gwałtownością, ale też takie w którym widziałby swoje wady i sam chciał je poprawić... załóżmy że wkręcisz go w krąg swoich znajomych, oni go zaakceptują itd, od tak po prostu stanie się częścią paczki, tylko musisz dobrać taką paczkę by nie było tam nikogo z przerośniętym ego, który by go sprowokował, ani nikogo że tak brutalnie powiem"na jego poziomie"(mam nadzieję że rozumiesz o co mniej więcej chodzi) by mógł obcować swobodnie z tymi ludźmi ale jednak dostrzegać,że się różnią od niego, są urzejmi, spokojni, nawet sam ich sposób mowy(mniej wulgaryzmów, elokwencja itd.) sprawi,że będzie się samoistnie od nich uczył. Jest to o tyle dobra sytuacja,że nie ingerujesz w jego życie bezpośrednio, lecz tworzysz sytuacje w której on sam się zmienia.


Nauka uczyniła z nas Bogów, zanim jeszcze zasłużyliśmy na to by być Ludźmi...


Dodano: 2009-05-10 11:54

trochę idealizujesz - ta druga osoba musi naprawdę chcieć się zmienić...naprawdę uważasz, że masz aż tak wielki wpływ na innych ludzi?

ja osobiście zetknełam się w szkole na praktykach z różnymi dziećmi, także takimi, o których piszesz, mam nadzieje, że nauczyłam ich także pewnych dobrych zachowań, a nie tylko regułek z angielskiego...ale podkreślam: mam nadzieję, a nie jestem pewna...

co do blogów, to powtarzam jeszcze raz, bo widzę że Dairmad najwyraźniej nie raczył zauważyć mojego starego posta: każdy ma prawo do wyrażania własnych uczuc, nawet jesli post czy notka w blogu wydwaja się Tobie lub innym użytkownikom za bardzo w stylu emo lub wrecz egoistyczne czy infantylne, to jest wszystko pisane pod wypływem emocji, to jest reakcja danej osoby na dany problem...a każdy ma inną skalę problemów, inaczej swoje problemy ocenia...cos, co ja jestem w stanie znieść, z czym ja daję sobie radę, może być problemem bardzo wielkim dla kogos innego i odbierać temu komuś chęć do życia...

No ale cóż, ogólnie zauważyłam, że wielu przedstawicieli subkultury gothyckiej, ktora tak niegdys walczyła o wyzwolenie uczuc i mysli, o przedstawianie ich w rozny sposob, teraz wścieka się jak ktoś próbuje o uczuciach rozmawiać i pokazuje, co go trapi...



Dodano: 2009-05-10 12:15

Chodziło mi o to, że wszyscy nagle rzucili się, by krytykować Lehti i parę innych osób za to, jak piszą o swoich problemach...Diarmad nie pisał o swoich problemach tylko krytykował.

Zresztą Ty umiesz pisać tylko o wiedzy lub o swoim widzimisie, nie o uczuciach...



Dodano: 2009-05-10 12:28

po prostu nie dziwi mnie to, co napisała Lehti...nie zachwyca, ale też nie dziwi, jestem na tyle odważna, iż mogę powiedzieć, że sama kiedyś miałam takie myśli, ale wyszłam z tego.

Pan sam mi kiedyś na gg napisałeś, że jesteś jak kamień, że nie masz żadnych większych uczuć, a Twoje jedyne wnętrze to wątroba.

więc teraz nie miej do mnie pretesji.

:wink:



Dodano: 2009-05-10 12:56

Napisałam, że nie pochwalam takich myśli, ale że wiem, iż są sytuacje, które do takich myśli mogą doprowadzić. Nie wpycham nikogo pod pociąg, tylko rozmawiam i czytam to, co ludzie piszą, wysłuchuję tego, co mają mi do powiedzenia. Czy uważasz się zatem za lepszego od każdego człowieka z myślami samobójczymi? chyba zadalam pytanie retoryczne, bo uwazasz sie za lepszego od wiekszosci ludzi

:wink:



Dodano: 2009-05-10 13:13

pragnę zauważyć iż forum nie jest jedyną moją formą komunikowania się z wymienionymi przez Ciebie osobami, więc nie wypowiadaj się o czymś, o czym nie wiesz.
Ty też w gruncie rzeczy piszesz dużo o sobie.
:)



Dodano: 2009-05-10 19:19

Wampgirl (Anciliae)
Wampgirl
Posty: 2003
Kraina Dreszczowców :Kraków

Użytkowniku o nicku Pan - odsyłam do prywatnej wiadomości, nie stosuję przemocy fizycznej ( psychicznej mam nadzieję też nie ).
Co do Lethi - tak naprawdę jeśli sama nie będzie tego chciała, to nikt jej na siłę nie pomoże. Takie narzucanie się z pomocą mogłoby tylko pogorszyć sytuację.


"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi


Dodano: 2009-05-11 04:58

ja się nikomu nie narzucam, po prostu rozmawiam z ludźmi i tyle



Dodano: 2009-05-14 20:57

Panie panie panie...ty się nigdy nie zmienisz, a ja chyba nigdy nie przestanę radować się widząc Ciebie w akcji,czyli w ostrej dyskusji, w której ktoś Ciebie atakuje... no cóż mogę powiedzieć... Vika: pisanie o uczuciach "ok", bawienie się w modną nastolatkę,która się tnie- bezcenne ... nie będę zostawiał czegoś takiego bez krytyki. Nie po tym jak widziałem ludzi sprowadzonych do takiego poziomu i żyjących w takich warunkach, że psychicznie i fizycznie sam bym nie wytrzymał, nastolatki, a w sumie wtedy to dzieci bite przez pijanych ojców, ludzi, którzy mają gorzej, nie w moim pojęciu, nie w swoim pojęciu, czy pojęciu jakiegoś XYZ, ludzi którzy obiektywnie: mają przesrane tak,że twój problem to tylko nieświeży oddech. A jednak żyją, jednak zbierają usyfione stare butelki i puszki by przeżyć z dnia na dzień, którzy żebrzą o jedzenie, byle nie umrzeć z głodu i jakoś doczołgać się do jutra, które może coś przynieść. Ludzi,którzy doceniają życie... Ale może przykład bardziej zbliżony do zrozpaczonej nastolatki: moja znajoma: nie pamięta dokładnie kiedy pierwszy raz "tatuś" pijany rąbnął ją w twarz, nie pamięta gdy pierwszy raz zatopiła żyletkę do połowie w ręce(po tej niewłaściwej stronie)by w bólu i pamiętnikach pisanych krwią uciec od rzeczywistości, ale pamięta,że zawsze szła w nowe jutro, byleby żyć i zaznać w końcu szczęścia... Więc skończ pier**** o biedzie nastolatki,którą rzucił chłopak lub która ma inny "wielki problem"i chce się zabić, bo dla mnie to uwłacza słowu "życie". Nikt nie ma lekko, nikt nie ma tak jak chce, ale każdy ma "wielkie problemy" i uważa je za większe od problemów innych ludzi...


Nauka uczyniła z nas Bogów, zanim jeszcze zasłużyliśmy na to by być Ludźmi...


Dodano: 2009-05-15 11:44

Ideologicznie zgadzam się z tobą co do tej miary cierpienia...ale w praktyce: ściska mnie jak widzę brak poszanowania wartości życia, bo przyszła taka moda...

A co z moim wołaczem jest takie beztroskie? XD


Nauka uczyniła z nas Bogów, zanim jeszcze zasłużyliśmy na to by być Ludźmi...


Dodano: 2009-05-15 13:40

Chodzi o CIERPIENIE JEDNOSTKI, przynajmniej w tym wypadku, a nie o modę. każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie, bo każdy jest inny...Ja tez niejedno już widziałam, wbrew temu, co usiłujesz o mnie pisać i rozmawiałam już z paroma osobami, ktore chciały się zabić - jeden np. z tego powodu, że stracił sens życia po tym, jak jego matka umarła na raka. na szczescie wszystkie te osoby ŻYJĄ. Nie pochwalam takich myśli, ale wiem, że przy wielkim cierpieniu różne rzeczy przychodzą do głowy.



Dodano: 2009-05-15 15:38

dobra, ja jestem niewrażliwa na mode to się nie tnę

:lol:

raczej czekam na to, aż Diarmad mi odpisze. Jak nie tu, to chociażby na pmke. :)



Dodano: 2009-05-15 16:16

już osiągnełam swój cel, nie kłopocz się


8)



Dodano: 2009-05-15 20:27

Diarmad napisał(a):
Ideologicznie zgadzam się z tobą co do tej miary cierpienia...ale w praktyce: ściska mnie jak widzę brak poszanowania wartości życia, bo przyszła taka moda...

A co z moim wołaczem jest takie beztroskie? XD


Taka "moda" jest i była zawsze. Modą jest krzywienie ryja na jednostki które drażnią "moją osobę".

Autorkę wpisu do bloga mogę zrozumieć. Też kiedyś to przeszedłem, i nie jest tak łatwo zauważać kolorów życia, gdy nie ma się w podporze znajomych, przyjaciół a nawet rodziny. I wkracza się w takie "szambo" z którego samemu trudno się wydostać. Sorry bardzo - ludzie są inni o wszelakich reakcjach psychologicznych, przeszłościach, o zachowaniach emocjonalnych i różnych odczuciach. Szczęście mają Ci - którzy nie mają myśli samobójczych. Przerąbane mają Ci, którzy je mają. Bo większość ludzi o takich problemach stara się z niego wygrzebywać, choć to trudna walka jest. Bo walczą ze swoimi wewnętrznymi demonami. SAMI tak na prawdę.

Błąd autorka wpisu zrobiła. Zapisała przemyślenia na DP, udostępniła szerszej widowni, a powinna raczej skierować się do psychologa albo do psychiatry(nie jest to złośliwe stwierdzenie). Bo żadne forum nie jest godnym miejscem na to, aby się zwierzać ludności, a szczególnie z tego, że ma się dość życia i myśli się o samobójstwie. Ludzie są fałszywi, albo po prostu nie znani, albo przemądrzali. Nie znasz Autorko większość ludzi z forum, więc po co zwierzać się obcym, jak i przyjaciele nie pomagają? Rodzina nie pomaga? Polecam WALCZYĆ ze swoimi demonami, w postaci wizyt u psychologa, a który skieruje na terapie, mitingi grupowe(a to dużo pomaga jeszcze gdy się wyruszy w samotną medytującą podróż), gdzie większość takich osób zrozumie Autorkę. W momencie że myślisz o samobójstwie, potrzebni są Ci, którzy rozumieją co czujesz<wewnętrzne, psychologiczne>., a nie Ci, którzy pierdolą za przeproszeniem o "kolorach życia"(Diarmad -> nie dotyczyło to Ciebie



Dodano: 2009-05-15 21:26

Pan napisał(a):
Dzis bardzo wiele gimnazjalistek (nie mowie w zadnym razie o Lehti, wylacznie o czasach) traktuje samobojstwo jak wyjscie z sytuacji. Tak bylo 50 czy 100 lat temu? Czy mialy takie problemy jak teraz z upokarzaniem?


Bez sensu jest porównywanie innych pokoleń z tym dotychczasowym, ze tak nazwie "świeżym" pokoleniem.

Cytat:
traktuje samobojstwo jak wyjscie z sytuacji.


I ile takich popełnia samobójstwo jako "najlepsze rozwiązanie"?

Nie mówmy o gimnazjalistkach. Mówmy o samobójcach. Każdy samobójca to ta sama jednostka, która ma jeden kierunek - skończyć ze sobą. Aby sobie ulżyć, aby już się nie męczyć. Dodatkowo - przyjaciele, rodzina, znajomi opowiadają jej "kolorowe" strony życia. A wiem po sobie, że będąc chory w dupie miałem kolory. W kwestii takiej znajomi, przyjaciele, rodzina dopiero wtedy się przydaje, gdy leczymy się terapeutycznie etc.(choć ważna jest ich obecność niewątpliwie).

Ludzie którzy odnoszą się z zamiarem skończenia ze sobą, choć w głębi duszy wiedzą, że i tak nie popełnią samobójstwa, to i tak go nie popełnią. Znudzą się, bo zobaczy, że i tak nic wskóra. Jest aktorem. A jak aktor gra, to chce po prostu być w świetle fleszy. Tylko pytanie - jaką mam pewność, że ona nie jest jednostką [chorą] która rzeczywiście targnie się na swoje życie? Nie mam gwarancji. Ale jeżeli spróbuje, to WIEM, że jest zdolna i potrzebuje leczenia.

Po za tym - samobójcy przeważnie nie mówią, że chcą się zabić. Nie zdradzają tej informacji, chyba, że w pamiętniku. Robi to. Samobójca który myślę, zdradza taką informację, że chce się zabić, po prostu daje znak - Pomóż mi, bo sam sobie nie poradzę. Jeżeli nie widzi żadnej ręki(tutaj właśnie mowa o wyższych schodach czyli mitingi,terapie, psychologowie - bo myślę, że właśnie myśli innych którzy wiedzą tak naprawdę w czym rzecz, co czują, mogą przywrócić obraz, że życie jednak ma kolory) w końcu dopada ją destrukcja.



Cytat:
Problemy sa takie jak czasy, z tym sie chyba zgodzisz, ale i reakcje sa takie jak czasy. Mniej racjonalne, bardziej wyuczone przez obserwacje. Przeciez wiesz jak roznie zachowuja sie ludzie z roznych srodowisk. Nie zawsze, ale jak czesto.


Owszem. Zgodzę się. Ale jaką masz pewność, że Autorka na prawdę nie targnie na swe życie? Że mówi tak, bo "to najlepsze rozwiązanie" bo dostałą pałę z polskiego? Nie wiemy nic. Wiem tylko tyle(chyba, że autorka Ci się zwierzała, to wtedy nie wiem nic), że nie chce się jej żyć. Że te myśli powróciły po raz kolejny. A to już niebezpieczny impuls. Pieprzyć o tym, że chcę się zabić męczy na dłuższą metę, jeżeli nie mówisz serio, i tak w końcu sobie żyjesz. Ale jeżeli myśli tak mętne, przygnębiające, depresyjne ciągle powracają, to już jest sprawa niebezpieczna(to pachnie chorobą, nawet maniakalną, jeżeli się jej nie leczy).

Ja chciałem zwrócić uwagę, że obserwując ludzi po tym jak traktują temat - bardzo duży procent tej ludności ocenia samobójców negatywnie, nie wnika głębiej w jego psychikę, zachowanie, życie. Tylko z góry osądza, wsadza kołek w dupę i sprawdza, czy jest czarownicą. Samobójcy są i będą - i ich zachowania i motywy są nieraz trudne do odgadnięcia, ale nie można tematu lekceważyć.

Diarmada zdanie znam doskonale i wiem co miał na myśli. Ale mądrym się jest z obserwacji, gdy wewnętrznie mam małe pojęcie o tym, co czuje człowiek z myślami samobójczymi(no chyba, że Diarmad z tych



Dodano: 2009-05-16 10:04

moim zdaniem Allanon23 ma rację



Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło